Podcast #11: Co mi daje joga w ciąży? – rozmowa z Moniką Włodkowską-Korytkowską

Monika Włodkowska-Korytkowska jest lekarką radiolożką i joginką, która aktualnie jest w ciąży. Rozmawiałyśmy właśnie o jodze w ciąży i o tym, co joga może nam w tym okresie dać.

Podcast znajdziesz również w: 


🎧 Spotify
🎧 iTunes 
🎧 YouTube

Co daje Monice joga?

Monika praktykuje jogę od trzech lat. Miała małe przerwy, ale bardzo szybko brakowało jej jogi i zawsze do niej wracała. 

Również w czasie, gdy zaszła w ciążę praktykowała jogę. Tuż przed była nawet na wyjeździe jogowym, podczas którego medytowała z intencją zajścia w ciążę. Joga pomaga Monice w myśleniu, że wszystko jest po coś, że wszystko dzieje się dla naszego najwyższego dobra. Dlatego gdy zdarzyło jej się wcześniej puste jajo, jogowała i medytowała z intencją w dalszym ciągu. Dawało jej to spokój i akceptację. 

Monika przed zajściem w ciążę dużo pracowała z emocjami, praktykowała różne krije, dzięki czemu wiele spraw w jej głowie się poukładało, wpłynęło to pozytywnie również na jej relacje z rodziną. Czuje teraz wewnętrzny spokój, jest na zwolnieniu lekarskim w związku z ciążą, żeby nie miała kontaktu z żadnym promieniowaniem w związku ze swoją pracą.

Obecna praktyka Moniki

W I trymestrze swojej ciąży Monika praktykowała jogę, ale zaczęła być senna, miała mało energii, dużo spała. Przed ciążą praktykowała jogę ok. 5:30 rano, w ciąży musiała przesunąć tę godzinę na ok. 10-11. Joga dawała jej wtedy siłę, aby wstać, aby coś zrobić. Na nic innego nie miała ochoty. Wiedziała, że np. musi coś jeść, była to motywacja, ale to po jodze nabierała chęci do działania. 

Około 8-9 tygodnia ciąży przestała praktykować jogę na jakiś czas. Zapisała się wtedy na warsztaty jogowe. Prowadząca powiedziała, że oczywiście może na nie przyjechać, z pewnością coś dla siebie z nich weźmie, ale że większości praktyk nie będzie w stanie wykonać. Powiedziała też wtedy Monice, że w I trymestrze powinna się skupić na kierowaniu energii do siebie i dziecka, żeby nie marnowała energii na przerabianie swoich tematów. Wtedy Monika przeszła do bardzo prostych rozgrzewek, a potem do samej medytacji. 

Do dzisiaj tak jest. Zmieniła ponownie porę swojej praktyki – teraz medytuje wieczorem, przed samym pójściem spać. Jest to dla niej duża nowość, bo wcześniej, gdy przekładała coś na wieczór, po prostu tego nie robiła. Teraz, nawet jeśli przypomni jej się o medytacji już w łóżku, po prostu siada i medytuje. Czuje dzięki temu wyciszenie, uspokojenie myśli – mimo że w wybranej przez nią kriji sporo się dzieje. Dotlenia się niesamowicie i wie, że to bardzo dobre przygotowanie do snu. 

Monika powoli myśli o rozszerzeniu swojej praktyki o coś więcej niż medytacja, ale daje sobie na to czas, wszystko w swoim tempie. 

Moja rozmówczyni mówi, że bardzo lubi mantrę Ong Namo Guru Dev Namo. Szczególnie gdy jest w domu sama i może śpiewać ją głośno. Czuje wtedy wibracje swojego głosu, czuje swoją siłę. Monika wierzy, że wszystko, co robi, oczyszcza nie tylko ją, ale także jej maleństwo w brzuchu. 

Przygotowanie do porodu

Obecna ciąża jest czwartą ciążą Moniki, trzy poprzednie zakończyły się cesarskim cięciem, więc tym razem również nie przygotowuje się jakoś specjalnie. Czuje spokój, nie walczy o poród naturalny, bo wie, że różnie mogłoby to się skończyć. Ona i jej dzieci przeszły porody bardzo dobrze, wierzy więc, że i tym razem tak będzie. Pamięta, że przed każdym z porodów oddychała głęboko do brzucha, co pozwalało jej się wyciszyć i uspokoić. 

Bez względu na to, czy ciąża zakończy się cesarskim cięciem, czy porodem naturalnym, warto przygotowywać się poprzez bycie ze sobą, bycie z nienarodzonym jeszcze dzieckiem, relaksacje, medytacje, ćwiczenia oddechowe. Takie przygotowanie pomaga również w sytuacjach, kiedy odczuwamy niepokój w związku ze zbliżającym się porodem. Warto więc się przygotowywać.